Sto lat samotności było bardzo dobre. Tutaj ma być dyktatura, latynoamerykański styl, realizm magiczny i humor słodko-gorzki. Mnie przekonuje. Im więcej takiego bałaganu tym lepiej.
Chciałbym, żeby ta książka była jak oglądanie filmu Ojciec chrzestny 2. Żeby tam było coś takiego bardziej nostalgicznego, jakieś piękne wspomnienie Sycylii, jakiś początek. Może nie skończy się rozczarowaniem 😉
Polecił mi to Marcin. Oprócz tego wrzucił mi screena innych książek Sandersona takich jak: Słowa światłości i Dawca przysięgi. Opasłe tomiska ale i wysokie noty. Zobaczmy...